Wyobraź sobie taką sytuację: spotykasz znajomego i zaczynasz “Wiesz, czytam teraz taką książkę…” i opowiadasz o tym, co właśnie czytasz. W odpowiedzi słyszysz “Ja nie mam czasu na czytanie książek”.

Kłamsto, bulszit i bujda na resorach. To wymówka taka sama jak ta, że nie ma się czasu na sport (moje ulubione – często korzystam), na gotowanie czy na cokolwiek innego. Stara prawda mówi o tym, że chcieć, to móc.

Odkąd w naszym życiu pojawiła się Milenka, czas na nasze ulubione aktywności zdecydowanie się skurczył, ale to nie znaczy, że porzuciliśmy je definitywnie. Pomimo zmęczenia i braku czasu nadal staramy się czytać, wyjeżdżać w góry, czy na rower, a mój mąż zajmuje się mini-stolaskimi projektami. Ze względu na remont i przeprowadzkę musiałam trochę zwolnić w blogowej działalności, ale powoli odnajdujemy swój nowy rytm i wracamy do normalności. Jest to na nowo zdefiniowana normalność – jeśli ktoś mówi, że dzieci zmieniają wszystko, ma rację.

Jak więc znajduję czas na czytanie książek?

1. Wybieram tylko to, co mnie naprawdę interesuje

Kiedyś poświęcałam czas na przeczytanie książki o której wiedziałam, że nie jest aż tak dobra, ale mimo to chciałam napisać jej recenzję. Dzisiaj jeśli coś po kilkudziesięciu stronach nadal mnie nie wciąga, bez żalu porzucam czytanie a książkę odkładam do kartonu “na rozdawkę”. Książki ostatnio trafiają do sąsiada mojej mamy, który w jesieni życia odnalazł swoją pasję do czytania kryminałów. 

2. Wcześniej planuję czas wolny

O listach zadań i planowaniu napisano już chyba wszystko. Ja planuję też… czas wolny. Jest kilka rzeczy które lubię robić i staram się, żeby w tygodniu znaleźć czas na każdą po trochu. Jeśli mam godzinę wolnego, to wybieram, czy chcemy obejrzeć serial, poczytać, porysować itp. Wtedy nie zajmuję się niczym innym, tylko skupiam na danej czynności. Bez wyrzutów sumienia że mogłabym spędzić ten czas bardziej produktywnie. 

“Time you enjoy wasting is not wasted time.”

3. Słucham audiobooków

Przy dziecku zawsze znajdzie się sporo nudnych obowiązków, które niestety – muszą zostać odhaczone. Przy wieszaniu prania, porządkach czy pracach kuchennych często sięgam po audiobooki, które umilają mi czas.

4. Mam osobne miejsce na nieprzeczytanie książki

Nie wkładam nowych książek pomiędzy te już przeczytane. Dzięki temu widzę ile mam do przeczytania i wiem, co będę czytać. Pomaga to też w ograniczaniu książkowych zakupów. Jeśli widzę na półce piętnaście nieprzeczytanych książek, to często dwa razy zastanawiam się, czy wydawać pieniądze na tą szesnastą.

5. Jedna książka na raz

Kiedyś byłam w stanie czytać trzy-cztery pozycje w tym samym czasie. Dzisiaj przeczytanie jednej książki zajmuje mi czasem kilka tygodni, więc myślę, że ciągnąc naraz wiele wątków czas ten rozwlekłby się jeszcze bardziej, a ja po prostu zapomniałabym co czytam. Czytanie jednej książki na raz pozwala mi na skupienie się na fabule i… chętniejsze powroty do książki.

To moje organizacyjno-książkowe tricki. Jak już wcześniej wspominałam – w czasach kiedy wszyscy jesteśmy tak bardzo zajęci warto zaplanować sobie po prostu czas na przyjemności i najzwyczajniej w świecie olać przykurzoną półkę, pranie zrobić jutro i chwilę odsapnąć. Polecam z książką.

 


Jeśli poszukujecie kryminalnych inspiracji zachęcam do zaglądania na mój facebook i instagram. Znajdziecie tam informacje o nowych wpisach i garść inspiracji.