Barcelona znajduje szczególne miejsce na mojej prywatnej mapie. Wybrałam się tam z moim mężem (wtedy jeszcze nie-mężem) w pierwszą wspólną podróż. Mieliśmy pieniądze tylko na bilet powrotny, więc resztę drogi pokonaliśmy autostopem. W Barcelonie byliśmy też w swojej podróży poślubnej. Jej przepiękna architektura, luźna atmosfera i pyszne jedzenie powodują, że powrót do stolicy Katalonii to zawsze bardzo dobry pomysł.

Barrio Gotico

Na początku udaliśmy się do Barrio Gotico. To tylko kilka minut spaceru od zatłoczonej i gorącej Rambli i nagle można się znaleźć w labiryncie niemalże pustych uliczek. Gęsta zabudowa to sposób na uniknięcie palącego słońca. Dzisiaj to także dobry sposób na uniknięcie tłumów turystów, którzy w większości trzymają się tych najbardziej utartych szlaków.

Barceloneta

Kolejne miejsce które bardzo lubię to nadmorska, stara część Barcelonety. To tutaj znajdziecie najlepsze tapas i mnóstwo restauracyjek z naprawdę pysznym jedzeniem. Nie warto zadowalać się tymi położonymi przy głównej ulicy – lepiej wejść pośród stare kamieniczki i tam poszukać ciekawych miejsc.

Montjuic – zielona oaza w mieście

Z Barcelonety na wzgórze Montjuic można przejechać się kolejką linową. To naprawdę fajna atrakcja pod warunkiem, że kolejka nie jest zbyt długa. Podczas mojej ostatnie wizyty czas oczekiwania wynosił 190 minut (są liczniki!) więc zrezygnowaliśmy. Tym razem po 20 minutach od zakupienia biletu byliśmy już w wagoniku. Widoki – niesamowite!

Montjuic to miejsce, któremu można by poświęcić osobny wyjazd do Barcelony. To tutaj znajdują się tereny olimpijskie, świetne muzeum Joana Miro, muzeum Katalońskie i wiele innych instytucji – to wszystko widziałam wcześniej. Ale to też niesamowite, rozległe ogrody do których warto przyjść, kiedy upał staje się dokuczliwy podczas zwiedzania, a przebywanie w tłumie turystów zaczyna męczyć. Jest tu cicho, zielono i zdecydowanie chłodniej, niż w centralnych dzielnicach.

Sagrada Familia – dzieło geniusza, czy wariata?

Oczywiście nie mogliśmy nie zajrzeć do najsłynniejszej budowli Barcelony – Sagrada Familia. Najlepiej kupić bilet przez internet na jakąś wieczorną godzinę – jest zdecydowanie mniej osób, a popołudniowe światło, które pada pod kątem pozwala zobaczyć piękno witraży.

Często z dużą rezerwą podchodzę do takich turystycznych cudów które często zwiedza się, bo trzeba. Ale Sagrada Familia w stu procentach zasługuje na swoją sławę i zainteresowanie, które wzbudza. Ostatnio w katedrze byłam 10 lat temu, ale w międzyczasie obserwowałam zmiany z zewnątrz.  To niesamowite widzieć jak na naszych oczach powstaje budowla, której ukończenie trwa ponad sto lat. Na pewno wrócę do Barcelony za dziewięć lat, żeby podziwiać finalny efekt.

Barcelona - Sagrada Familia, architekt: Antonio Gaudi Witraże w katedrze Sagrada Familia w Barcelonie

Park Güell

Ruszając tropem Gaudiego nie można pominąć malowniczo położonego Parku Guell – założenia parkowego, którego Gaudi nigdy tak naprawdę nie sfinalizował, bo zajął się budową katedry. Kiedyś cały park (oprócz muzeum) był darmowy, dzisiaj niestety, za wizytę w najbardziej znanej części trzeba zapłacić. Trochę szkoda barcelończyków, którzy nie mogą od tak przyjść i cieszyć się tym niezwykłym miejscem.

Park Guell w Barcelonie

Barcelona – dlaczego warto tu wpaść?

Wszechobecne skutery, cytrusy na drzewach, papugi w parkach i nieskończona ilość straganów z pysznościami to tylko część detali, którymi potrafi zachwycić Barcelona. Ilość osób odwiedzających stała się utrapieniem dla mieszkańców, a lokalne władze zastanawiają się, jak sprowadzić ilość turystów do znośnego poziomu, bo przecież zostawiają oni w mieście niemałe pieniądze.

Wcale nie dziwi mnie fakt, że aż tak wiele osób chce zobaczyć stolicę Katalonii na własne oczy, bo to naprawdę wyjątkowe miejsce.