Blog o śmierci w popkulturze
Seriale

Bates Motel – czyli jak stworzyć psychopatę

Recenzja serialu Bates Motel.

Do obejrzenia serialu Bates Motel zabierałam się bardzo długo – właściwie od momentu w którym serial pojawił się w amerykańskiej telewizji. Ale dopiero, kiedy w Polsce pojawił się Netflix udało mi się obejrzeć trzy sezony.  W niecały miesiąc.

Nie szkodzi – i tak nie planowałam mieć życia osobistego w 2016 roku.

Bates Motel - serial prequel "Psychozy"

Zazwyczaj opowieści o psychopatach skupiają się na ich losach gdy ich “kariera” doskonale się rozwija. Najczęściej też możemy oglądąć ich klęskę, kiedy to taki biedny morderca zostaje zdekonspirowany przez prowadzących w pocie czoła śledztwo dzielnych policjantów.

W Bates Motel obserwujemy jak nastoletni Norman Bates (tak, TEN znany nam z Psychozy Norman Bates) powoli dojrzewa i zmiana się z wycofanego i trochę dziwnego nastolatka w psychopatę z krwi i kości. Jaki będzie finał historii wiemy z filmu Hitchcocka i dlatego to nie zakończenie tego serialu jest istotne, ale właśnie przebieg przemiany głównego bohatera.

Norman i jego matka Norma przeprowadzają się do niewielkiego miasteczka i próbują uciec od przeszłości i zacząć nowe, wspaniałe życie. I jak to zawsze bywa – nie da się uciec od przeszłości, stare sprawy kładą się cieniem na nowym życiu, a próba stworzenia spokojnego domu w nowym miejscu niesie za sobą kolejne kłopoty. Norma (w tej roli brawurowa Vera Framinga) stara się za wszelką cenę chronić Normana – jednak jej nadopiekuńczość prowadzi do coraz to większych komplikacji i wywołuje u syna agresję, a z czasem psychozy. Ich relacja jest dziwna – ciągle się ranią ale jednocześnie nie potrafią bez siebie żyć – czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że ta dwójka bardziej przypomina kochanków niż matkę i syna.

Norman BatesNorma za wszelką cenę stara się utrzymać pozory szczęśliwej rodziny i dobrze prosperującego biznesu, jednocześnie jednak znajduje się nieustannie na granicy załamania nerwowego. Norman (Freddie Highmore – podobieństwo do Antohonego Perkinsa uznałam za zupełnie nieprzypadkowe) za pomocą jednego uśmieszku zmienia się z sympatycznego chłopczyka w jeszcze nieukształtowanego, ale dobrze rokującego psychopatę – ta dwójka jest siebie warta!

Moją szczególną sympatię wzbudziły dwie postacie: Dylan – pojawiający się znikąd brat Normana i sierżant Romero. Ten pierwszy – porzucony przez Normę i odsunięty przez rodzinę pojawia się, bo po prostu nie ma dokąd pójść. I w tej dość osobliwej familii jest chyba najnormalniejszą postacią. Z jednej strony pragnie akceptacji ze strony matki i brata, z drugiej dostrzega ich chorą relację. I jako jedyny nie boi się ukrywać swoich uczuć i udawać, że wszystko w ich świecie jest idealne. Romero poznajemy jako zawziętego policjanta, który uwziął się na Normę – jak jak komisarz Ryba z “Killera”, jest jak bulterier i nigdy się nie poddaje. Ma żelazne zasady i dzięki nim całkiem nieźle idzie mu utrzymywanie kontroli nad miasteczkiem – z tylnego fotela, oczywiście.

Słabsze strony serialu to kilka bardzo irytujących postaci (Bradley Martin pewnie w rankingu denerwujących idiotek wylądowałaby dość wysoko) i kilka absurdów fabularnych dzięki którym głowni bohaterowie z zadziwiającą łatwością unikają dekonspiracji. Pomimo tych mankamentów serial trzyma w napięciu i po kilku pierwszych odcinkach wiedziałam, że jestem w czarnej otchłani binge watchingu.

“Bates Motel” nie byłby tak uroczym serialem, gdyby nie świetne zdjęcia i stylizowane na lata 60. kostiumy i kolorystyka. Twórcy serialu mimo, że jego fabuła opowiada o wydarzeniach dziejących się przed akcją “Psychozy” osadzili jego akcję we współczesności – są więc telefony komórkowe, laptopy i internet. A jednak czujemy, że ktoś puszcza do nas oczko poprzez pięknie wystylizowaną scenografię. Dom Batesów jest jakby żywcem wyjęty z filmu Htichcoka.

Bates-Motel-at-Night

Moim zdaniem to naprawdę niezły, bardzo klimatyczny serial idealny na ponure, deszczowe wieczory, który uświadamia widzom, że kariera popkulturowego psychopaty to długa i wyboista droga.


 

Podobał ci się post? Zapraszam do polubienia Kryminalnego Bluesa na facebooku i Instagramie.

Article written by:

Amatorka kryminałów - tych na papierze i tych na ekranie. Niekoniecznie tych z hollywoodzkich ekranów i promocji w księgarniach. Lubię skandynawskie krajobrazy, rower i meksykańskie jedzenie.