Wydawałoby się, że Pablo Escobar to postać, o któej napisano już wszystko, a sukces serialu “Narcos” postawił kropkę nad “i”. Okazuje się jednak, że historia króla kokainy to opowieść z której jeszcze dużo można wycisnąć.

Pablo Escobar – postać nadal na czasie

W ostatnim czasie ukazały się dwie książki: jedna napisana przez Virginię Vallejo – prezenterkę telewizyjną i kochankę Pablo Escobara, a druga przez Juana Pablo Escobara – jego syna. I to właśnie o tej drugiej pozycji chciałabym napisać.

Treść samej książki jest niezaprzeczalnie ciekawa – syn Escobara opisuje swoje codzienne życie i dorastanie, a także rozprawia się z krążącymi od lat legendami – utrwalonymi zarówno w opowieściach jak i w serialu. Opowieści o niesamowitych bogactwach, okrutnych ekscesach i zupełnej bezkarności kolumbijskich karteli są szokujące pomimo upływu czasu. Jednocześnie historia Juana Pablo jest niezwykle smutną, rodzinną opowieścią.

Najbardziej utkwiła mi w pamięci opowieść o tym, że jednym przyjacielem Juana Pablo był chłopiec, który był sierotą. Inne dzieci nie mogły się z nim bawić, bo po prostu nie pozwalali im na to rodzice. Grał więc w piłkę z ludźmi, którzy pracowali jako płatni mordercy dla jego ojca, a z wiekiem był coraz bardziej świadomy tego, czym zajmuje się jego ojciec i jakie decyzje podejmuje.

Z rodziną Escobara dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach

Drugim najciekawszym wątkiem była walka rodziny Escobara o majątek, który pozostawił. Nie wszystko zostało skonfiskowane przez kolumbijski rząd. Część pieniędzy poszła na spłatę długów powstałych w czasie ukrywania się i wojny toczonej przeciwko państwu, część na spłatę konkurencyjnego kartelu. Po resztę wyciągnęli pieniądze pozostali przy życiu członkowie rodziny. Juan Pablo opisuje wieloletnie procesy sądowe dotyczące majątku, który był jedyny źródłem utrzymania jego matki i siostry. I właśnie ta część  książki jest dla mnie najbardziej dwuznaczna moralnie.

Z jednej strony żona i dzieci Escobara nie podjęli się kontynuowania biznesu Pabla. Jego żona (podobno) zawsze się trzymała na uboczu, a syn miał 17 lat. Trudno więc oskarżać o cokolwiek dziecko,  które nie znało żadnej innej rzeczywistości. Z drugiej strony nie przeszkadzało to żonie kupować sobie warte miliony dolarów obrazy i biżuterię i żyć komfortowo z kokainowych pieniędzy, a po jego śmierci wplątać się zaś w sprawy sądowe dotyczące pozostałego majątku. W rozumieniu Juana Pablo te pieniądze po prostu im się należały.

To ciekawe, zwłaszcza że przez całą książkę młody Escobar mówi o tym, że całe dorosłe życie robił wszytko, żeby nie być takim, jak jego ojciec i pracować nad propagowaniem pokoju na świecie oraz próbami pojednania z ofiarami słynnego króla kokainy. Jednocześnie zaś to właśnie te pieniądze – zarobione przecież na śmierci i przemocy miały się stać bazą do tego, żeby zacząć nowe życie. Trudno winić tego chłopaka za to, że kochał swojego ojca. Że opowiada o nim jak o człowieku, a nie o najbardziej chcianym bandycie na świecie. W pewnym sensie warto docenić fakt, że nie poszedł drogą swojego ojca. O ile to wszystko prawda, bo nigdy do końca nie wyjaśniono, co stało się tak do końca z bajecznym majątkiem Escobara.

Historia jego syna to też opowieść o niesamowitej ludzkiej chciwości – wszyscy członkowie rodziny Pabla byli powiązani z jego biznesem i mniej lub bardziej pośrednio zarabiali na kokainie. Po jego śmierci wszyscy – łącznie z jego matką Hermildą – nie mieli skrupułów, żeby wyciągnąć od żony i dzieci każdy grosz, co do ostatniego.

Opowieść o dzieciństwie i dorastaniu w cieniu Pablo Escobara ma jeszcze wiele ciekawych i niejednoznacznych wątków. Przy lekturze tej książki trudno jest uciec od moralnych sądów nad jego rodziną. Jednocześnie jednak sprowadza ona osobę lekko zmitologizowanego już Escobara do bardziej ludzkich wymiarów. Czy należy wierzyć w każde słowo tej opowieści? Nie wiem, jest przecież  bardzo subiektywna, pisana z perspektywy chłopca, który stracił ojca i młodego człowieka który zmuszony został do emigracji, zmiany nazwiska i finalnie jakiś rozliczeniem za grzechy swojego ojca.

Jeśli interesuje Was warstwa faktograficzna – nie zawiedziecie się, bo jest tam wiele ciekawostek i nowych historii – często demaskujących wybujałą fantazję scenarzystów z Netflixa. Ci, którzy chcą się dowiedzieć, jakim ojcem był Pablo Escobar na pewno będą mogli sami wyrobić sobie opinię na ten temat.

“Mój ojciec Pablo Escobar” to ciekawa i wciągająca książka napisana z innej perspektywy niż dotychczasowe pozycje, chociaż jak już wspomniałam wcześniej, nie wzięłabym wszystkiego co w niej opisane za stuprocentową prawdę. Ludzi fascynuje ta postać poniekąd ze względu na kontrast między swoim okrucieństwem i tym, że uchodził za człowieka, który był niezwykle oddany swojej rodzinie. Opowieść Juana Pablo to opowieść o tym, ile płacimy za grzechy naszych ojców.

Mój ojciec Pablo Escobar - okładka książki

Więcej o tej postaci Pablo Escobara pisałam przy okazji serialu Narcos (tutaj), a więcej na temat kartelu z Medellin i światowego handlu kokainą znajdziecie w świetniej książce Roberto Saviano “Zero zero zero” (tutaj).