Lektura książki “Dziewczyna z pociągu” uświadomiła mi, czego najbardziej nie lubię książkach. A najbardziej nie lubię ściemy.

Niesamowitych okładkowych opisów o tym, że to absolutnie najlepsza, najbardziej tajemnicza, najstraszniejsza i najbardziej zaskakująca książka świata. Stephen King nie może spać, tak go poruszyło. Ludzie wydzierają ją sobie z rąk, co minutę na świecie ktoś ją kupuje. No po prostu twoje życie  będzie niekompletne, jeśli jej nie przeczytasz.

A potem biorę taką książkę do ręki i niestety czeka mnie tylko rozczarowanie, bo arcydzieła zdarzają się naprawdę rzadko. I im więcej kryminałów czytam, tym bardziej jestem tego świadoma.

I dokładnie takim rozczarowaniem była “Dziewczyna z pociągu”

Nie, żeby to była zła książka. Na mój gust była dość przeciętna, wciągająca, ale nie “czytam do trzeciej rano” wciągająca. Dobrze się czytało, ale nie była ani zaskakująca, ani tym bardziej ponadprzeciętnie trzymająca w napięciu.

W “Dziewczynie z pociągu” mamy nowocześnie ograny brytyjski schemat zamkniętego pokoju. Jest Rachel, jej były mąż Thomas z nową żoną Anną i sąsiedzi: Megan i Scott. Pewnego dnia Megan znika i już wiemy, że to właśnie najprawdopodobniej ktoś z tej grupy będzie za to odpowiedzialny.

Najmocniejszą stroną książki jest potrójny punkt widzenia

Książka jest napisana z perspektywy trzech kobiet – główną bohaterkę Rachel, ale Anna i Megan też mają swoje wątki. Po kolei poznajemy bohaterki, a wraz z odkrywaniem kolejnych sekretów nasze podejrzenia o to, kto jest mordercą przesuwają się z jednej osoby na drugą.

Nieszczęśliwa Rachel nie może pogodzić się z rozwodem, traci pracę, mieszka w wynajmowanym pokoju. Zajmuje się głównie piciem alkoholu i rozpamiętywaniem nieszczęśliwych chwil w swoim życiu, co skutkuje dziurami w pamięci od czasu do czasu. Codziennie rano udając, że jedzie do pracy wsiada do podmiejskiego pociągu. Z okna pociągu obserwuje dom Scotta i Megan i na podstawie tej obserwacji buduje sobie idylliczny obraz szczęśliwego małżeństwa. To właśnie Rachel jadąc pociągiem zobaczy w domu Megan coś, co ją zaniepokoi.

Anna ma obsesję na punkcie tego, że Rachel nie potrafi pogodzić się z rozpadem małżeństwa. Uważa Rachel za osobę niezrównoważoną psychicznie, podejrzliwym wzrokiem patrzy też na Megan, która była przez jakiś czas opiekunką jej dziecka.

Megan jest osobą z problemami i tajemnicami, a jej małżeństwo wcale nie jest sielanką z wyobrażeń Rachel.

Ten sposób budowania narracji to bardzo ciekawy zabieg – poznajemy jakąś sytuację, a potem kolejne bohaterki dodają do niej swój punkt widzenia i szczegóły, których nie znaliśmy wcześniej.

Niestety – ciekawy sposób opowiadania nie ratuje nudnawej fabuły

W “Dziewczynie z pociągu” zabrakło dokładne tego, co było tak mocno podkreślane przy promocji tej książki. Fabuła nie była aż tak sensacyjna i trzymająca w napięciu jak chcieliby wydawcy.

Emocjonalne rozterki Rachel i jej festiwal użalania się nad sobą znudziłby każdego niczym podróż osobowym PKP z Wrocławia do Suwałk. Dość szybko możemy się domyślać, kto jest winien zniknięcia Rachel, i będą to słuszne domysły. Nawet zwroty akcji nie są ani nieprzewidywalne, ani dynamiczne.

Zabrakło tutaj dobrego suspensu, atmosfery zagrożenia i po prostu dynamicznej akcji. Książce bliżej raczej do dramatu niż do thrillera czy kryminału, chociaż pewnie pod taką kategorią znajdziecie ją w księgarniach.

Czytałam kiedyś bardzo ciekawy artykuł o rynku wydawniczym (magazyn Książki, nr 2 (21) czerwiec 2016, str. 14). Który pokazywał dość smutny obraz promowania bestsellerów. Podobno Paula Hawkins sprzedała prawa do publikacji książki, gdy miała napisaną połowę, bo nie miała pieniędzy na to, żeby siedzieć w domu i pisać dalej. Niestety (a na szczęście dla autorki), według mnie była to ta lepsza połowa powieści.

Podsumowując – zawsze warto zachować dystans od hurraoptymistycznych not wydawniczych, bo bardzo łatwo o rozczarowanie. “Dziewczyna z pociągu” jest książką poprawną, ale na pewno nie tak dobrą, jak chcieliby ją widzieć promotorzy.
Ci, którzy lubią książki obyczajowe powinni być zadowoleni, ale fanów dobrego kryminału lektura tej powieści pozostawi z uczuciem niedosytu.

Dziewczyna z pociągu


Jeśli podoba Ci się mój blog i szukasz kryminalnych inspiracji polub Kryminalny Blues na Facebooku.