Blog o śmierci w popkulturze
Kryminały

Gniew – czyli Zygmunt Miłoszewski w kryminalnym Olsztynie

Olsztyn - miasto fabuły książki "Gniew"

Powinnam była przeczytać trylogię o Teodorze Szackim w odpowiedniej kolejności. Jak to trylogia – ma tylko trzy części, więc nie było to bardzo trudne zadanie. A jednak! Zaczęłam od “Uwikłania”, ale w wakacyjnym szale, wybiegając z domu żeby zdążyć na samolot przypomniałam sobie, że nie wzięłam nic do czytania. Kątem oka widzę – Miłoszewski! Chwyciłam książkę i wrzuciłam do walizki. Dopiero w Portugali zauważyłam, że to “Gniew”, czyli trzecia i ostatnia część przygód warszawskiego prokuratora.

Czy przy czytaniu “Gniewu” przeszkadzało mi, że nie znam drugiej części?

Właściwie nie, bo historie chociaż powiązane, są oddzielnymi fabułami. Oczywiście byłam ciekawa, dlaczego Teo Szacki nagle trafił z Warszawy do Olsztyna (co pewnie szczegółowo zostało wyjaśnione w “Ziarnie prawdy”), ale dla samej akcji książki nie miało to znaczenia.

Na samym początku dowiadujemy się, że nasz bohater zmienił miejsce zamieszkania. Rozwiódł się z żoną – ma nową partnerkę i dorastającą córkę, której nie podoba się ani Olsztyn, ani partnerka. Olsztyńskie życie prokuratora jest spokojne do tego stopnia, że zaczyna on po cichu liczyć na jakieś zaskakujące morderstwo. I jak możecie sobie wyobrazić – szybko dostaje to, o czym marzył.

Na początku są zwłoki.

Ponieważ akcja książki toczy się na ziemiach odzyskanych, a zwłoki wyglądają na bardzo stare, wszyscy liczą, że będzie to rutynowe “odhaczenie Niemca”.  Jednak szybko okazuje się, że kości wcale nie są takie stare a człowieka, który zaginął zaledwie dwa tygodnie wcześniej ktoś pozbawił życia w bardzo nieprzyjemny sposób. Bardzo. Zygmunt Miłoszewski uśmiercił ofiarę w najstraszniejszy sposób o jakim kiedykolwiek czytałam.

Teo Szacki wpada w wir pracy i łapie wiatr w żagle. Razem ze swoim podwładnym – Edmundem Falkiem – stanowią ciekawy duet hiperkompetentnych sztywniaków, co nadaje opowieści lekko zabarwienia.

Drugim ważnym wątkiem “Gniewu” jest temat przemocy domowej.

Do Szackiego trafia zastraszona kobieta. Boi się, ale nie chce mówić, więc Szacki po prostu ją zbywa. Nie ma zeznań, nie ma dowodów, nie ma o czym gadać. Widzimy, że ani prokurator, ani w szerszym ujęciu – polski wymiar sprawiedliwości nie radzi sobie z problemem przemocy domowej. Ten wątek ma bardzo ciekawe rozwinięcie i niestety – boleśnie obnaża niedoskonałość całego systemu. I to nie tylko w książce, ale też w realu.

Nie chciałabym się za bardzo rozpisywać na temat fabuły, żeby nie psuć czytelnikom zabawy. Dużo się dzieje, wątki przeplatają się ze sobą we wdzięczny sposób. “Gniew” to  książka piekielnie wciągająca.

Z Teodorem Szackim “nie widziałam się” ładną chwilę, i muszę przyznać, że zmienił się trochę. Dojrzał, trochę spokorniał, ale jednocześnie jego wizerunek sztywnego i bezwzględnego prokuratora coraz bardziej go uwiera – do czego oczywiście nie chce się przyznać. Jest świetny na pokaz, ale nie do końca potrafi sobie poradzić ze swoimi “domowymi” problemami.
Opisy wyobrażeń stojącego w korku ulicznym Szackiego na temat zemsty za odpowiedzialnych za organizację olsztyńskiego ruchu drogowego urzędnikach to wisienka na torcie. W “Gniewie” polubiłam go nawet bardziej niż w pierwszej części.

Zygmunt Miłoszewski pisze kryminały, ale nie jest jedynie pisarzem kryminalnym, a jego książki zdecydowanie wychodzą poza ramy typowej literatury gatunkowej. Pisarz rozlicza się z polską przeszłością, z naszymi narodowymi grzechami – dla czytelnika to raczej niezbyt komfortowe i bardzo mocne. Jest ironiczny, zabawny, a gdzie trzeba – przerażający.

W przypadku Miłoszewskiego ilość nagród w przeliczeniu na ilość napisanych książek jest cholernie wysoka. I “Gniew” doskonale pokazuje, że nie jest to ilość przypadkowa.

Okładka kryminału "Gniew" - Zygmunt Miłoszewski

Zdjęcie Olsztyna: link

Article written by:

Amatorka kryminałów - tych na papierze i tych na ekranie. Niekoniecznie tych z hollywoodzkich ekranów i promocji w księgarniach. Lubię skandynawskie krajobrazy, rower i meksykańskie jedzenie.