Luty zdobędzie chyba tytuł najgorszego miesiąca roku 2017. Końcowostyczniowe zwolnienie i choroba a potem powolny powrót do życia zdawały się nie mieć końca, a plan publikowania postów co tydzień już po miesiącu wziął w łeb.

Powoli jednak wracam do życia – w pierwszej kolejności postanowiłam opublikować post napisany trzy tygodnie temu. Serio. Nie miałam nawet siły opublikować napisanego wcześniej posta.

Oto krótko i treściwie o tym, co ciekawego zdarzyło się w styczniu:

Wyjazd w Rudawy Janowickie

Trekkingiem z Janowic Wielkich do Kamiennej Góry otworzyłam górski sezon 2017.  Podczas 25 kilometrów marszu (w sporym mrozie) nie spotkaliśmy prawie nikogo. Długa, malownicza trasa i dużo śniegu to było coś, czego potrzebowałam po świąteczno-sylwestrowych rozrywkach. Polecam ją w miesiącach letnich, bo niestety, po drodze nie ma żadnego schroniska ani miejsca, w którym można się ogrzać.

Rudawy Janowickie Rudawy Janowickie - góry na Dolnym Śląsku Rudawy Janowickie

La La Land

Film, o którym wszyscy mówią dużo i chętnie. Ryan Gosling gra, śpiewa i tańczy, a nagrody sypią się strumieniami.
Dla mnie “La La Land” był niestety – sporym rozczarowaniem. Oglądając “Whiplash” miałam wrażenie że Damien Chazelle pędził z górki bez trzymanki. Dużo emocji, tempo nadawane przez niesamowitą jazzową muzykę, świetny duet Milesa Tellera i J.K. Simmonsa jako ucznia i nauczyciela.

W “La La Land” miałam uczucie, że reżyser dostał topowych aktorów, duży budżet i przykaz, żeby tego nie spieprzyć. Więc wyszło ładnie, kolorowo, ale bez też nudno i bezpiecznie. Zabrakło tej bezczelności i brawury, dzięki której razem z kurtyną opada szczęka.

La La Land

 Trollhunters – Gillermo del Torro nie tylko dla dzieci

Gillermo del Torro wymieniłabym w pierwszej piątce swoich ulubionych reżyserów. Ma swoje wzloty i upadki, ale jeśli chodzi o estetyczną stronę filmów, to jego wyobraźnia nie ma sobie równych.

Wspólnie z Dreamworks został zrealizowany serial telewizyjny o dzielnym chłopcu broniącym podziemnego świata dobrych trolli przed… złymi trollami. Ta zabawna animacja okazała się być świetną rozrywką nie tylko dla dzieci. Przyciągnęło mnie nazwisko reżysera, a potem nie mogłam się już powstrzymać od oglądania kolejnych odcinków. Świat trolli jest naprawdę fascynujący.

Trollhunters

Vis-à-vis we Wrocławiu

Odkąd jakiś czas temu przeprowadziłam się do centrum Wrocławia, szukam miejsc położonych możliwie jak najbliżej mojego domu. Od Vis-à-vis dzieli mnie jedna przecznica. Na miejscu pyszne śniadanka, wypieki z ich własnej piekarni, genialne espresso z kawy Etno i przesympatyczna kelnerka, która poczęstowała nas ciasteczkami na koszt filmy.
Dla mnie świetna alternatywa na te leniwe poranki, kiedy nie chce się nic przygotowywać w domu, ani zbyt daleko chodzić w poszukiwaniu czegoś dobrego na śniadanie.

Vis-à-vis Wrocław, inspiracje stycznia 2017