Uff… przeprowadzka zakończona! W związku z tym, że trzeba było wszystko spakować i rozpakować postanowiłam nieco uporządkować naszą biblioteczkę. Nie mam może tysięcy książek (myślę, że jest ich około 450-500), ale jest ich na tyle dużo że musiałam przyjąć jakąś metodologię w ich układaniu.

Rolę biblioteczki w moim mieszkaniu spełnia klasyczny, kwadratowy regał z Ikea z szesnastoma “komórkami” – książki więc stoją podwójne, bo półka jest dość głęboka. Nie przeszkadza mi to – nie mam potrzeby ciągłego podziwiania ich i oszczędzam sobie sprzątania, a przez dobrą organizację książek nie muszę ich za długo szukać, nawet jeśli stoją z tyłu.

Podzieliłam książki następująco:

  • sztuka/architektura/fotografia/projektowanie – książek o tej tematyce mam sporo. Wiążą się z kierunkiem, który kończyłam i pracą którą wykonuję. A czasem po prostu lubię sobie pooglądać reprodukcje czy inspirujące projekty.
  • literatura polska – ze zdziwieniem stwierdziłam, że mam trochę “klasyków”. Głównie z pchlich targów za grosze. Kupuję z nadzieją, że kiedyś je przeczytam
  • literatura światowa
  • kryminały – te stoją osobno, polskie i zagraniczne. Jest ich sporo a kolekcja się powiększa.
  • literatura iberoamerykańska i o Ameryce Łacińskiej – w tym literatura podróżnicza, bo z książek podróżniczych mam tylko te o Ameryce Łacińskiej
  • biografie
  • przewodniki
  • słowniki i książki o nauce języków
  • książki po angielsku
  • książki po hiszpańsku (to głównie męża, ale czasem coś podczytuję)
  • i na deser – książki kucharskie.

Osobno zrobiłam sobie również miejsce na czasopisma: archiwalne numery 2+3D, National Geographic, Hiszpańskiego Vouge, Zwierciadła i .net. Wygospodarowałam sobie też osobne miejsce na pożyczone książki – dzięki temu wiem co i komu powinnam zwrócić.

Jeśli macie sporo książek polecam poświęcić jeden wieczór na zaplanowanie i uporządkowanie domowej biblioteczki. Czasem trudno rozstać się z książkami, ale warto wyrzucić/sprzedać/oddać te co do których pozbyliście się złudzeń, że mogą Was zainteresować. To zdecydowanie pomaga w zorientowaniu się co posiadamy (i przypomnieniu sobie kto co pożyczył…) ale też później pozwoli Wam zaoszczędzić czas na szukaniu książek za każdym razem, kiedy czegoś potrzebujecie.

Ponieważ miejsce do pracy mam zaraz obok regału z książkami te, po które sięgam w czasie pisania ustawiłam najbliżej – na wyciągnięcie ręki. Warto wziąć pod uwagę częstotliwość korzystania z książek i ustawić je tak, żeby było możliwie najwygodniej.

Ostatnią złota rada dotycząca książek – spisywanie co i komu się pożyczyło. Straciłam wiele egzemplarzy przez to, że po prostu zapominałam o pożyczonych książkach. Teraz znajomi śmieją się, że mają u mnie założone karty biblioteczne, ale przez to, że ich nazwisko widnieje zapisane na karteczce, sami się pilnują z oddawaniem książek.

Myślę, że świadomość tego, co posiadam na półkach i kontrolowanie zawartości moich regałów z książkami pomaga mi rozbudowywać zbiory w przemyślany sposób – chociaż jeszcze muszę nad tym popracować. Wcześniej kupowałam w zasadzie wszystko, co chciałam przeczytać – teraz odnowiłam kartę biblioteczną, a część książek czytam na czytniku, jednocześnie staram się kupować książki o których mam przekonanie że bardzo, ale to bardzo muszę je mieć.

 

Jak zorganizować książkę w domowej biblioteczce?

DSC_0135