Lektura książki “Kamień” Małgorzaty i Michała Kuźmińskich była naprawdę przyjemnością. Biorąc ją do ręki nie miałam żadnych oczekiwań i byłam przygotowana na kolejną najwyżej poprawną pozycję. Jednak po kilku przeczytanych stronach wiedziałam już, że nie będę mogła się od niej tak łatwo oderwać.

“Kamień” to trzecia z serii książek którą autorzy nazwali etnokryminałami. Jak sama nazwa wskazuje książki te swoją tematyką nawiązują do problemów mniejszości narodowych.

Czyli o “innych”. Ale lokalnie, w Polsce.

Akcja powieści osadzona jest w romskiej osadzie na Sądecczyźnie. I tutaj autorzy wchodzą na grząski i dość niekomfortowy temat jakim jest obecność Romów w naszym kraju.

Nikt nie chce mieszkać koło Cygana

Sporą część życia spędziłam na wrocławskim Brochowie – dzielnicy słynącej z tego, że mieszka w niej spora mniejszość romska. Często słyszałam komentarze, że jest tam niebezpiecznie, bo wszędzie są cyganie. Moim zdaniem nie była to do końca prawda – ani mnie, ani mojego męża nigdy nie spotkało nic nieprzyjemnego. A większe zagrożenie stanowili tradycyjnie młodociani i zdecydowanie polscy “kibice” Śląska Wrocław oraz lokatorzy socjalnego budynku. Cyganie swoich sąsiadów nie ruszali. I jeśli traktowało się ich uprzejmie odwdzięczali się tym samym.

Ale też nietrudno było zauważyć, że pomimo wielu lat, które minęły od czasu, kiedy przymuszono ich do porzucenia koczowniczego trybu życia wiele romskich rodzin nadal ma problemy z przystosowaniem się do prawa i warunków panującego w Polsce. A Polacy z jednej strony lubią sobie pooglądać cygańskie festiwale biesiadne w TVP i pośpiewać “szabadaba da amore”, ale już niekoniecznie mieć Romów za  sąsiadów.

“Kamień” to książka która nie daje się stereotypom

Historia zaczyna się od znalezienia zwłok jasnowłosego chłopczyka niedaleko romskiej osady.  Wniosek jest prosty – cyganie porwali dziecko. I już jest nalot policji, zamieszanie i aresztowania.  Zwłaszcza, że w Kamieniu mieszka jeszcze blond włosa dziewczynka – która według dość gburowatego komendanta policji musiała przecież zostać uprowadzona polskiej rodzinie.

Ponieważ nie wiadomo jak rozmawiać z cyganami policja prosi o pomoc antropolożkę Annę Serafin. Doktor Serafin ma rozległą wiedzę książkową na temat Romów, ale już pierwsze spotkanie boleśnie uświadamia jej, że to nie wystarczy. Jej romantyczne wyobrażenia o kolorowych cyganach są bardzo dalekie od rzeczywistości. A rzeczywistość ulepiona jest z błota, tektury i blachy falistej. Anka jednak nie poddaje się i pełna naprawdę dobrych chęci wraca do Kamienia próbująć nawiązać dialog z tą zamkniętą społecznością.

Drugim bohaterem jest Sebastian Strzygoń – młody i obiecujący dziennikarz. Pracuje w znanym warszawskim wydawnictwie i szuka dobrego tematu. Jako znajomy Anki dowiaduje się o wydarzeniach w Kamieniu i postanawia pojechać na miejsce i przyjrzeć się sprawie z bliska. Jest to też po trosze próba odegrania się na redakcyjnej koleżance Jadzi, która siedząc w klimatyzowanym biurze pisze swoje komentarze. Postacią Jadzi autorzy dają prztyczka w nos ultraliberalnym i super poprawnym polityczne publicystom którzy bez względu na wszystko stają w obronie mniejszości, ale sami nie weszliby na koczowisko czy do obozu uchodźców żeby nie pobrudzić sobie drogich szpilek i markowego kostiumu.

Sebastian jeszcze nie wie, że jego komentarze w mediach społecznościowych i nie do końca sprawdzone rewelacje, które ujawnia,  uruchomią lawinę internetowego hejtu i pomówień, której potem nie da się tak łatwo zatrzymać.

“Kamień” to przede wszystkim książka o uprzedzeniach i stereotypach

Umówmy się – Polacy do najbardziej otwartych narodów świata nie należą. Romowie zaś nie są mniejszością, która łatwo się przystosowuje – co widzimy nie tylko na przykładzie Polski, ale też innych krajów Europy.

Autorzy nie stawiają tezy o dobrych Polakach i złych cyganach. Ani o biednych Romach i polakach-rasistach. Raczej skupiają się na tym, jak bardzo nasze prywatne stereotypy blokują nam pole widzenia. I jak łatwo widząc tylko “najmojszą” rację można stracić z oczu to co najważniejsze – prawdę i obiektywną ocenę sytuacji.

To bardzo sprawnie napisany kryminał z niezłą fabułą i charakternymi bohaterami – ale gdyby “Kamień” był jedynie poprawnym kryminałem nie zrobiłby na mnie takiego wrażenia. Banałem byłoby pisane, że w powieści pojawiają się dobrzy i źli, zarówno Romowie jak i Polacy. Raczej pojawiają się ludzie, a każdy dbając o swój los robi złe i dobre rzeczy.

Siła tej książki to właśnie fakt, że mówi o temacie niewygodnym a do tego każe się zmierzyć czytelnikowi z jego uprzedzeniami i wyrobionym już zdaniem na temat “tych obcych”. Autorzy jedynie konfrontują czytelnika z rzeczywistością pełną niuansów – taką, która istnieje naprawdę. Taką, która nie dzieli ludzi na złych i dobrych ani swoich i obcych.
I to jest właśnie najtrudniejsze do zaakceptowania.

Kamień - kryminał

Jeśli podoba Ci się mój blog, polub mój fanpage na facebooku i podglądaj mnie na Instagramie.