Blog o śmierci w popkulturze
Kryminały

Krew, która nasiąkła: nie-kryminał po szwedzku.

Wilk

Z opowieści moich znajomy wynika, że Kiruna to miasto które ma brzydkie kopalnie i najlepsze burgery. Z książek Åsy Larsson, że to okolice, w których popularną rozrywką jest mordowanie duchownych. Z pewnością można najpierw sprzątnąć jakiegoś bogu ducha winnego pastora, potem wpaść do lokalnego baru coś przekąsić, a na koniec przejść się na spacer po kopalnianych hałdach…

Książka Åsy Larsson została uznana najlepszym szwedzkim kryminałem 2011 roku, chociaż to taki kryminał-nie-kryminał, bo kryminalna intryga majaczy nam gdzieś na dalszym planie, a autorka wcale nie kieruje fabułą tak, żeby czytelnik mógł na podstawie jakichkolwiek szczegółów móc tę zagadkę rozwiązać.

To druga część serii o sztokholmskiej prawniczce Rebece Martinsson, która pojawia się w rodzinnej Kirunie zmagając się z traumatycznymi przeżyciami z przeszłości. Wybiera się na północ po tym, jak dowiedziała się, że ktoś nie tylko pozbawił życia panią pastor, ale też dla lepszego efektu powiesił jej zwłoki na chórze w kościele. Trochę pod pretekstem podróży służbowej, trochę z ciekawości i trochę z potrzeby rozliczenia się z przeszłością Rebeka ląduje w Kirunie. Na miejscu okazuje się, że duchowna była dość kontrowersyjną postacią – kobiety stały za nią murem a mężczyźni jej nienawidzili. Za to, że pomagała maltretowanym kobietom i nie godziła się na polowania na kościelnych ziemiach, niejeden we wsi życzył jej śmierci. A teraz każdy z nich mówi “to nie ja, ale dobrze że zdechła”.

To Rebeka podczas służbowego spotkania wpada na trop, który przekazuje policji i który rusza śledztwo do przodu. I tutaj książka dzieli się na dwa wątki – śledztwa prowadzonego przez policjantkę Annę Marię Mellę (według mnie postać o wiele bardziej interesującą niż mało wyrazista i ciągle przeżywająca na nowo swoje bóle panna Martinsson) i na wątek opowiadający o pobycie Rebeki w Jukkasäjrvi. Dzięki takiemu podziałowi wątków oglądamy mieszkańców miasteczka z dwóch punktów widzenia.

To trzecia przeczytana przeze mnie książka Åsy Larsson – pisarki, której najmocniejszą stroną nie jest snucie kryminalnych intryg, ale opisywanie szwedzkiego społeczeństwa w mikroskali. Biorąc na warsztat niewielkie miejscowości i kilku-kilkunastu mieszkańców, wyciąga na wierzch ich wszystkie ciemne sprawki: dominację mężczyzn, przemoc psychiczną i fizyczną, głęboko zakorzenioną nietolerancję. Za to na drugim biegunie mamy pełne ciepła opisy relacji pomiędzy Rebeką, Nallem – upośledzonym umysłowo chłopakiem i Sivvingiem – jej sąsiadem.

Przez całą książkę przewija się też historia wilczycy Żółtonogiej – jej walka o przetrwanie w stadzie, która z czasem zamienia się po prostu w walkę o przetrwanie. Z pewnością niektórym czytelnikom ten wątek mógł sprawić przyjemność. Ja szukałam w nim paraleli do silnej osobowości zamordowanej duchownej (to dość luźna interpretacja). Czytając te rozdziały chciałam wrócić już do głównego wątku, bo wydawał mi on się znacznie ciekawszy.

“Krew, która nasiąkła” to książka którą czyta się łatwo i dość szybko. Trudno mi ją jednoznacznie ocenić, bo lektura sprawiła mi sporą przyjemność, ale jak już wspominałam, przeszkadzało mi że nijak nie dało się domyślić kto mógłby być potencjalnym mordercą i że nie mogłam zidentyfikować się z główną bohaterką. Co więcej – była na tyle przeźroczysta, że ciężko było wyobrazić sobie, jak wyglądała.

Biorąc pod uwagę moją powoli, ale nieustannie rosnącą tęsknotą za północą Skandynawią z pewnością sięgnę jeszcze po książki Åsy Larsson, chociaż nadal jeśli chodzi o Larssonów, to wybieram Steiga.

Article written by:

Amatorka kryminałów - tych na papierze i tych na ekranie. Niekoniecznie tych z hollywoodzkich ekranów i promocji w księgarniach. Lubię skandynawskie krajobrazy, rower i meksykańskie jedzenie.