Blog o śmierci w popkulturze
Kryminały

Krew na śniegu – Jo Nesbø rozrabia

Jo Nesbo - Krew na śniegu

Co tu dużo pisać – na każdą książkę Jo Nesbø czekam z niecierpliwością, a Harry Hole to mój najulubieńszy śledczy. Tym razem w środku upalnego lata wydawcy zafundowali nam mroźną, norweską zimę, a zamiast Harrego Hole mamy płatnego mordercę Olava, ale całość i tak dostarczy Wam sporo radości.

To nie pełnowymiarowa książka – raczej etiuda, ciut więcej niż opowiadanie które za szybko się kończy. Podczas czytania chciałam zakrzyknąć “niechtotrwa niechtotrwa!” A tu zastał mnie koniec.

Olav – płatny morderca, któremu nie poszczęściło się ani w byciu alfonsem, ani złodziejem bo po prostu nie miał do tego talentu, siłą rzeczy zajmuje się więc jedyną czynnością, do której ma smykałkę. Ma stałą posadkę i likwiduje niewygodnych ludzi dla swojego szefa. Ma świadomość, że zlikwidował ich już tylu, że przyjdzie moment na pozbycie się i cyngla, który za dużo wie, dlatego powoli szykuje się do odejścia na emeryturkę.

Ale przed nim jeszcze jedno zadanie – ma zlikwidować żonę szefa. I jak to zwykle bywa – obserwując ją zakochuje się i postanawia ją ocalić. Tyle tylko, że jak to zwykle bywa, planu nie udaje się zrealizować tak, jak sobie to zaplanował.

Akcja rusza z kopyta – dalej jest trochę jak u Tarantino lub i braci Cohen. Trochę strasznie, trochę groteskowo, trochę ironicznie. Wydarzenia oglądamy z perspektywy Olava, który jest skromnym, posiadającym wiedzę na wiele tematów i w gruncie rzeczy poczciwym facetem. Dość szybko zaczynamy kibicować temu sympatycznemu płatnemu mordercy.

Nesbø pozwolił sobie w tej krótkiej formie na małe szaleństwo – na trochę absurdalne poczucie humoru i brawurę, na którą nie pozwalają mu sztywniejsze ramy jego konsekwentnie prowadzonej sagi kryminalnej. “Krew na śniegu” nie jest klasycznym kryminałem – bliżej jej chyba do powieści sensacyjnej, chociaż tak właściwie “Krew na śniegu” jest po prostu luźno napisanym pastiszem.

Oczami wyobraźni łatwo sobie wyobrazić ekranizację tej książki – z resztą nie byłaby to pierwsza ekranizacja tekstów Nesbø – świetne “Łowcy głów” również balansowało przecież na granicy kryminału i czarnej komedii.

Jo Nesbo - Krew na śniegu

To mała, idealna na wakacje książeczka, której wartka akcja wciąga bez reszty, a monologi i przemyślenia Olava mogą wywołać niekontrolowane, parsknięcia śmiechem. Przeczytacie ją podczas jednego lotu czy podróży pociągiem.


Dziękuję za odwiedziny!
Jeśli chcesz wiedzieć, co ciekawego dzieje się na blogu, zapraszam na mój fanpage na facebookulub do obserwowania mnie na Instagramie.

Article written by:

Amatorka kryminałów - tych na papierze i tych na ekranie. Niekoniecznie tych z hollywoodzkich ekranów i promocji w księgarniach. Lubię skandynawskie krajobrazy, rower i meksykańskie jedzenie.