Blog o śmierci w popkulturze
Kryminały

Krzyk pod wodą – kryminał tylko poprawny

Krzyk pod wodą - duński kryminał

“Krzyk pod wodą” to książka autorstwa małżeństwa – Jeanette Øbro Gerlow i Ole Tornbjerga – położnej i dziennikarza – co jest o tyle ważne, że autorzy swoje zawodowe doświadczenia przenieśli na karty książki.

Książka opowiada o młodej psycholożce Katrine, która z powodu konfliktu z szefową rzuca dość prestiżową (aczkolwiek raczej biurową) pracę profilera w Londynie i przenosi się do Kopenhagi, żeby wspomóc w lokalną policję swoją wiedzą. W porównaniu z Londynem Kopenhaga to oczywiście nudnawa prowincja, ale na szczęście pojawia się trup. 

Trup jest (a właściwie był) lekarzem. Szybko znajduje się jednak podejrzany – czeczeński uchodźca, któremu podczas porodu zmarła żona i który wygrażał wcześniej lekarzowi. Tylko, że podejrzany znika, więc Katrine i jej partner – Jens – nie mogąc potwierdzić do końca teorii o zemście pacjenta, zaczynają analizować inne wątki śledztwa i wszystko okazuje się nieco bardziej zawiłe, niż zakładali.

W trakcie jego trwania główna bohaterka spotyka dawną przyjaciółkę i musi się zmierzyć ze swoją przeszłością. Dowiadujemy się o jej traumatycznych przeżyciach które spowodowały decyzję o wyjeździe do Anglii i o tym, co zdeterminowało jej karierę profilera. I to właśnie jej postać jest najmocniejszą stroną książki – naprawdę, ciężko nie polubić tej energicznej, rudowłosej dziewczyny skrywającej smutną tajemnicę. 

Postać Katrine, jej historia i osobiste wątki bohaterów to najciekawsza część książki – zagadka kryminalna nie jest bardzo trudna do rozwiązania (gdzieś po połowie książki zaczęłam się domyślać, jakie może być zakończenie). Koszmarem są dialogi – Katrine i Jens mogliby być sympatyczną parą śledczych, ale co chwilę “płaczą ze śmiechu” lub “dławią się ze śmiechu” co ma z pewnością podkreślać ich wzajemną sympatię i fakt, że świetnie się rozumieją. Tylko, że to co mówią jest zupełnie, ale to zupełnie niezabawne i według mnie – razi sztucznością.

Krzyk pod wodą - skandynawski kryminał

“Krzyk pod wodą” zdobył nagrodę za najlepszy duński kryminał wydawnictwa Politiken, o czym informuje się czytelników już na okładce. Moim zdaniem takie entuzjastyczne oceny są trochę na wyrost. Po skończeniu tej książki pamiętałam, że powinnam ją opisać na blogu, ale szczerze mówiąc – sama książka,  dość szybko ulotniła się z mojej pamięci. Zabrakło mi w niej ducha Skandynawii, Kopenhagi – Katrine mieszka w domku na morzem, jest zima a czytelnika ani razu nie przechodzi nawet wyimaginowany dreszcz.

Jest to kryminał dobry, ale niestety – nie wyróżnia się niczym wyjątkowym spośród innych kryminałów. Wszystko w nim jest poprawne – zbrodnia nie nazbyt brutalna, bohaterowie do bólu normalni, rozwiązanie niezbyt skomplikowane. A przecież czytając kryminały szukam suspensu, elementu zaskoczenia i o czym już wcześniej wspominałam – dobrej zabawy, tego, że książka wciągnie mnie bez reszty, że z wypiekami na twarzy do samego końca będę sobie zadawać nieśmiertelne pytanie – kto zabił?

Jeśli dostałabym w prezencie kolejną książkę Jeanette Øbro Gerlow i Ole Tornbjerga pewnie bym ją przeczytała, ale na pewno nie będzie to pozycja na którą będę czekać.


 

Dziękuję za odwiedziny!
Jeśli interesują Cię kryminały i chcesz na bieżąco widzieć, co ciekawego polecam, zapraszam na mój fanpage na facebookulub do obserwowania mnie na Instagramie.

Article written by:

Amatorka kryminałów - tych na papierze i tych na ekranie. Niekoniecznie tych z hollywoodzkich ekranów i promocji w księgarniach. Lubię skandynawskie krajobrazy, rower i meksykańskie jedzenie.