Listopad i grudzień trochę zlały mi się w jedno. Nie wiem, czy to z powodu dość wcześnie zaczętych świątecznych zakupów, egzaminu z niemieckiego do którego uczyłam się wieczorami, czy netflixowego szaleństwa, które mnie wtedy ogarnęło.

Rok 2016 był bardzo… dynamiczny. Pod koniec 2015 zmieniłam pracę w której na dobre rozkręciłam się właśnie w 2016 i to pochłonęło sporą część mojej energii. Bardzo cieszę się, że podjęłam decyzję o tej zmianie, bo robię to, co lubię i do tego z naprawdę fantastycznymi ludźmi.

Blog powolutku zaczął być widoczny, chociaż mam wielkie poczucie winy, że nie poświęcam mu tyle uwagi ile powinnam. Fajnie jest wiedzieć, że są osoby które go czytają. I otrzymywać nowości kryminalne od wydawnictw też jest czasem miło.

Z dalszych podróży udało mi się być dwa razy w Kopenhadze, w Porto i Lizbonie. Z bliższych – wyskoczyć kilka razy w polskie góry, na kilka koncerów i Opnen’era. Do tego uświadomiłam sobie, że  pomimo najszczerszych chęci nigdy nie zostanę miłośnikiem siłowni i z wielką ulgą zamieniłam ją na basen.
To właśnie te górskie wycieczki chciałabym kontynuować – dają mi ogromnie dużo satysfakcji i są w zasięgu ręki. Trzeba tylko wstać rano na pociąg.

Do tego uczyłam się dwóch języków (niemieckiego i rozyjskiego) co zajmowało mi sporo czasu.

Jakie plany mam na 2016?

Na blogu postanowiłam postawić na systematyczność – posty będą pojawiać się raz w tygodniu – we wtorki lub środy rano. Nawet przy największym nawale pracy łatwiej mi wygospodarować czas na rzeczy robione regularnie. Chciałabym oczywiście więcej pisać, ale nie wiem na ile będzie możliwe. Zamierzam wprowadzić też kilka ulepszeń związanych z funkcjonowaniem bloga – mam nadzieję, że spowodują one większą zauważalność Kryminalnego Bluesa w sieci.

Z podróżniczych planów na razie mam wyjazd do Kopenhagi, Barcelony, w Tatry i do Meksyku. I na pewno kilka mniejszych wyjazdów na górskie trekingi.

Do tego dale będę kontynuować naukę niemieckiego i rosyjskiego oraz utrwalanie sobie hiszpańskiego. Zawsze powtarzałam, że chciałabym mówić w pięciu językach obcych – jeszcze dużo pracy przede mną.

Nie jestem jakąś wielką fanką stawiania sobie całej masy “celów” i dążenia do nich według ściśle określonego schematu. Lubię mieć trochę luzu i miejsca na improwizację. A trochę poddawać się temu, co niesie ze sobą życie. Mogę mieć tylko nadzieję, że kolejny rok będzie równie inspirujący.

A na koniec skrót ciekawych wydarzeń z listopada i grudnia:

Spotkanie z Wimem Wendersem i film “Piękne dni w Aranjuezie”

Spotkanie z Wimem Wendersem

W związku z tym, że Wrocław był miastem-gospodarzem Europejskich Nagród Filmowych, odbyło się sporo towarzyszących gali wydarzeń. Wybrałam się na spotkanie z Wimem Wendersem i premierowy pokaz jego filmu. Wenders opowiadał nie tylko o nowym filmie, ale też o tym, jak pracuje, o swojej relacji z Piną Baush, o niesamowitej historii ludzi pokazanych w “Buena Vista Social Club” i o Nicku Cave’ie. Lubię spotkania z twórcami bo to wartość dodana do tego, co wychodzi spod ich ręki. Mogłam na chwilę spojrzeć na świat przez pryzmat reżysera i chociaż w malutkim stopniu zrozumieć jego filmy trochę lepiej.

Wrocławskie Targi Książki

Spotkanie autorskie - Mariusz Szczygieł

Trzymając się motywu spotkań autorskich, wybrałam się też na spotkanie z Mariuszem Szczygłem podczas Targów Książki we Wrocławiu. Opowiadał on głównie o najnowszej książce “Projekt prawda”. O tym, skąd biorą się jego historie, gdzie znajduje te różne “prawdy”. Do tej pory ceniłam talent literacki książki pana Mariusza. Podczas spotkania okazało się też, że jest niezwykle zabawnym człowiekiem z wielkim talentem do opowiadania.

Nowe książkowe nabytki

Wizyta na Targach Książek zaowocowała całą górą nowych, książkowych nabytków: nową książką Mariusza Szczygła “Projekt Prawda”, książką o najsłynniejszym polskim himalaiście Jerzym Kukuczce, książką Alicji Rokickiej z bloga Wegannerd o kuchni roślinnej i (to już poza targami) książce o Szwajcarii pt “Swiss Made”. Cześć jest już przeczytana, część rozpoczęta. Na pewno niektóre z nich pojawią się na Blogu.

Chociaż na Kryminalnym Bluesie skupiam się przede wszystkim na książkach kryminalnych, to staram się czytać także książki o innej tematyce. Głównie po to, żeby nie popaść w depresję od nadmiaru trupów.

Książki na Styczeń

Wyjazd na Białe Błoto

Sporo wina, długi spacer, kiepskie żarty i najlepsze towarzystwo z możliwych. Białe błoto niedaleko Wrocławia to wieś położona wśród pól, stawów i lasów. Spędziłam tam przemiły sylwestrowy weekend. Polecam na spacery i wycieczki rowerowe!

Staw w Białym Błocie Białe Błoto - lasy w okolicach Wrocławia, grudzień 2016