Blog o śmierci w popkulturze
Seriale

Narcos – mocny serial od Netflixa

Narcos - serial Netflix

Tematyka karteli narkotykowych jest niezwykle pociągająca – pieniądze, narkotyki, trup ściele się gęsto. Niestety, nie tylko w filmach. Produkcje dotykające tej tematyki rozbudzają naszą wyobraźnię, bo tak naprawdę niewiele o tym wiemy – do polskich mediów przedostaje się mało informacji, a gdy powtarzam historię zasłyszane w Culiacan (“domu” kartelu Sinaloa) polscy znajomi kręcą głowami powtarzając tylko to niemożliwe.

Serialowa opowieść o życiu pierwszego Kokainowego Króla – Pablo Escobara nie jest serialem kryminalnym, ale jest serialem o prawdziwym arcykryminaliście.

Jego życie było pasmem tak niebywałych wydarzeń, że gdyby nie było prawdziwe trudno byłoby z tego sklecić wiarygodny scenariusz. Escobar przeniósł poziom okrucieństwa i korupcji na zupełnie inny, nieznany do tej pory poziom i w pewnym sensie stworzył kartele takimi, jakimi są one do dzisiaj. Udało mu się opanować nie tylko większość światowego przemytu kokainy, ale też wszystkie etapy jej produkcji. W okolicy został nazwany “Robin Hoodem” – dawał prace, budował szkoły a tych, którym się to nie podobało przekupował lub zabijał w myśl zasady “plomo o plata” (ołów lub pieniądze).

Udało mi się dostać do kolumbijskiego kongresu, zlecić zabójstwo 3 kandydatów na prezydenta i wysadzić samolot pasażerski – a to tylko kilka z “osiągnięć” Escobara. To, jak wyglądało jego życie i “kariera” a także polowanie na niego, możecie zobaczyć w pierwszym sezonie netflixowej produkcji “Narcos”.

NARCOS S01E06 " Eplosivos"

Narcos S01E06 ” Eplosivos”

“Narcos” to serial brawurowy, krwawy i brutalny. Trzymający w napięciu od pierwszego do ostatniego odcinka i zmuszający widza do kręcenia głową i powtarzania w kółko “to niemożliwe”.

Pablo Escobar w wykonaniu Wagnera Moury to postać niepokojąca – straszny nieobliczalny, “niewygładzony” pod potrzeby serialu. Przypominał mi trochę Waltera White’a a jego postępująca degrengolada nasuwała na myśl skojarzenia z “Breaking Bad” – z jednej strony byłam ciekawa jego przemiany, z drugiej strony wdzięczna producentom, że nie zrobili z niego miłego gościa z problemami, którego trzeba polubić.

Serial opowiedziany jest z dwóch stron – z jednej oglądamy “życie i twórczość” Pablo Escobara, z drugiej polowanie na niego, którego głównymi bohaterami są dwaj agenci DEA – Javier Peña (Pedro Pascal – znany z roli Oberyna Martella w “Grze o Tron“) i Steve Murphy (Boyd Holbrook). Ten pierwszy to stary wyjadacz, który zdaje sobie sprawę z tego, że postępowanie według zasad wpojonych mu w USA nie przyniesie żadnych skutków – nie waha się sypiać ze swoimi informatorami, wymuszać zeznań przemocą i likwidować niewygodnych świadków. Ten drugi jeszcze nie wie, że na dłuższą metę nie da się w godzinach pracy oglądać poćwiartowanych zwłok, a po pracy być kochającym mężem. W wątki Steviego pokładam wielkie nadzieje w nadchodzącym, drugim sezonie.

Narcos - bohaterowie serialu

Boyd Holbrook i Pedro Pascal jako Steve Murphy i Javier Peña

“Bóg stworzył Kolumbię najpiękniejszym i najwspanialszym krajem. Było to niesprawiedliwe wobec reszty świata, więc dla równowagi zaludnił ją złymi ludźmi.”

“Narcos” nie jest serialem dokumentalnym – niektóre postaci czy fakty nie znajdą swojego potwierdzenia w rzeczywistych wydarzeniach i odwrotnie – niektóre realne postaci i sytuacje po prostu pominięto. Z drugiej strony o życiu Pablo Escobara krążą do dzisiaj różne historie i naprawdę trudno stwierdzić, co jest prawda, a co jedynie anegdotą.

W serialu nie ma bohaterów pozytywnych tak, jak nie było ich w rzeczywistości – działania USA w Nikaragui przyczyniły się do powstania popytu na kokainę a Escobar osadzony w więzieniu w USA byłby pięknym dowodem na to, że “wojnę z narkotykami” można wygrać. Kolumbijskie władze były zbyt skorumpowane (lokalnie) i zbyt skorumpowane i słabe (krajowe), żeby przeciwstawić się “el Patronowi” a ci, którzy zostali wyszkoleni do tego żeby znaleźć musieli grać takimi samymi metodami jak kartel z Medellin.

“Narcos” wciągnęło mnie bez reszty – od czołówki, do ostatniej sceny. Piękne zdjęcia, gorący, wyczuwalnie duszny klimat deszczowej Kolumbii, nieźle obsadzeni aktorzy i wartka akcja to jedno. Ale najważniejsza jest historia Pablo Escobara – tak niesamowita, że po prostu musi być prawdziwa.

Plakat serialu "Narcos"

Article written by:

Amatorka kryminałów - tych na papierze i tych na ekranie. Niekoniecznie tych z hollywoodzkich ekranów i promocji w księgarniach. Lubię skandynawskie krajobrazy, rower i meksykańskie jedzenie.