Blog o śmierci w popkulturze
Seriale

Serialowe rozczarowania – czyli nie da się dłużej tego oglądać

Seriale, których nie da się oglądać

Zdarza się Wam zacząć oglądanie jakiegoś serialu a potem porzucić go i nawet tego nie zauważyć?

Bo mnie tak – jestem widzem wiernym i potrafię wybaczyć wiele, ale czasem po prostu nie pozostaje nic innego jak rzucić serial i wyjechać w Bieszczady.
Dlatego ten post to ponura lista rozczarowań, które spotkały mnie w ostatnim czasie – możliwe, że przegapiłam epickie zwroty akcji i zaskakujące zakończenia – tylko że jeśli przy trzecim odcinku ziewam, jak mam dobrnąć do dziesiątego?

Oto cztery ostatnie seriale na które według mnie – szkoda czasu. Ja niestety mówię pas.

True Detective

1. True Detective / sezon 2

To, oczywiście pozycja najświeższa i najbardziej rozczarowująca. Siły niestety – starczyło mi na nieco ponad trzy odcinki. Według mnie pierwszy sezon wyniósł ten serial wysoko – a gdy się jest wysoko to wiadomo – upadek boli mocno.

Największym jego atutem była czołówka z piosenką Leonarda Cohena – może nawet bardziej udana niż w sezonie pierwszym. Niestety, ale ani Collin Farrel nie był olśnieniem na miarę Matthew McConaugheya ani wprowadzenie kobiecej roli Rachel Adams nie przyniosło powiewu świeżości. W pierwszej części duszna atmosfera Luizjany była jej atutem – tutaj nie czuło się tego samego w Kalifornii, chociaż twórcy bardzo się starali, żeby pokazać coś więcej tylko szerokie bulwary Hollywood i wystawne życie cukierkowych bogaczy.

Za dużo bohaterów, za dużo wątków na początku i bardzo dużo czczej gadaniny (a przecież jestem miłośnikiem seriali w których pozornie nic się nie dzieje) – po trzecim odcinku wspólnego oglądania mój mąż zapytał mnie, czy wiem o co w ogóle chodzi… W pierwszym sezonie po każdym clifhhangerze byłam bardzo ciekawa, co będzie dalej. W drugim po prostu przez myśl mi nie przeszło, żeby zobaczyć kolejny odcinek.

Być może twórcom True Detective udało się nakręcić najgorzej przyjęty drugi sezon ever.

2. American Horror Story – Freak Show

Recenzja serialu American Horror Story

Z tym serialem mam tak, że podoba mi się co drugi sezon. Obejrzałam więc w całości pierwszy i trzeci. Drugi odpuściłam po dwóch odcinkach (już nie pamiętam dlaczego, ale chyba dlatego, że nagromadzonych w nim strasznych historii było zbyt wiele) czwarty chyba gdzieś w okolicach ósmego. Zaczęło mnie nużyć to, że cała akcja kręciła się w kółko i nie posuwała do przodu. Klaun chodził i zabijał, jego pomagier był hiperirytujący a w cyrku wszyscy snuli się wokół namiotów i każdy z każdym coś kombinował. Czasem ktoś wyciągnął nogi, ale i to nie posuwało akcji do przodu. I w ten sposób bardzo udanemu wizualnie serialowi zabrakło najważniejszego – dobrej fabuły.

Z zaskoczeniem odkryłam również, że Jessica Lange posiadająca sporą rzeszę wiernych fanów w każdym sezonie gra do-kła-dnie-to-sa-mo. Jest piękna. Jest złą kobietą o w gruncie rzeczy dobrym sercu. Ale ileż można?

Nuda panie, nuda.

3. I Zombie

Serial I Zombie

Nie spodziewałam się że będzie to drugie Walking Dead, ale w kontekście tego serialu obiły mi się o uszy przymiotniki takie jak “zabawne”, “lekkie” czy “wciągające”. Niestety – żaden z nich nie był prawdziwy.

Historia dziewczyny, która zmienia się w zombie i zaczyna pracować w kostnicy żeby mieć dostęp do świeżych móżdżków a przy okazji po ich zjedzeniu ma wspomnienia byłych właścicieli i pomaga rozwiązywać zagadki kryminalne z opisu wydała się dość kretyńska. Nie pomogły ani komiksowe wstawki ani nakręcenie serialu w konwencji pastiszu.

Spodziewałam się wisielczego humoru a dostałam kabareton w Mrągowie. Co do aktorstwa – to prawdziwe zombie zagrałoby lepiej. 

4. Arrow

Serial ArrowArrow oglądałam dla Felicity. Mam słabość do kobiet-hakerów, kobiet-naukowców i kobiet-mądrali w ogóle. Tytułowy Arrow mógłby równie dobrze nosić przydomek Styropian – taki był ekspersyjny.

Ale najbardziej przeszkadzało mi to, że w tym serialu jak ktoś umierał, to niekoniecznie raz na zawsze i nigdy nie było się pewnym, czy nagle akcja nie odwróci się o 180 stopni z powodu jakiegoś zmartwychwstania. I to, że bohaterowie mieli zaskakująco krótką pamięć i szybko z arcywrogów stawali się przyjaciółmi na śmierć i życie a ich dylematy moralne wywołały by uśmiech na twarzy antycznych mistrzów dramatu. W którymś momencie fabuła osiągnęła szczyty absurdu a ja poczułam, że nie jestem w stanie wytrzymać ani chwili więcej.


Dziękuję za odwiedziny!
Jeśli chcesz wiedzieć, co ciekawego dzieje się na blogu, zapraszam na mój fanpage na facebookulub do obserwowania mnie na Instagramie.

Article written by:

Amatorka kryminałów - tych na papierze i tych na ekranie. Niekoniecznie tych z hollywoodzkich ekranów i promocji w księgarniach. Lubię skandynawskie krajobrazy, rower i meksykańskie jedzenie.