Październik był miesiącem bardzo przyjemnym (ze względu na wakacje), ale też bardzo aktywnym. Właściwie moje wakacje zbiegły się z rokiem pracy w nowym miejscu, więc był to też czas na małe podsumowanie i naładowanie baterii na kolejny rok. To też miesiąc powrotu na kurs językowy, batalii z urzędem miejskim (kocham naszą biurokrację) i odnawianiem starego mebla (pochwalę się, jak skończę).

Oto króciutki spis tego, co ciekawego działo się w październiku.

Porto i Lizbona

Początek października zbiegł się z końcówką moich wakacji w Portugalii. Relacje z Porto i Lizbony są już na blogu – serdecznie zapraszam do tych podróżniczych postów.

Widok na pałac w Sintrze

Zanim się pojawiłeś

Książkę “Me before you” kupiłam jako wakacyjne czytadło na lotnisku w Porto. Była idealna na wakacje – wciągająca jak cholera, dająca do myślenia i niesamowicie wzruszająca. W dzień zwiedzałam Lizbonę a w nocy zamiast spać siedziałam z nosem w książce. “Me before you” to pozycja którą polecam nie tylko podczas urlopu – radzę tylko zaopatrzyć się w sporą ilość chusteczek.

Zanim się pojawiłeś - książka

Restaurant Week Wrocław

Pomysł na to, żeby za 39 złotych spróbować specjalnie przygotowanego menu degustacyjnego w różnych restauracjach uważam za coś genialnego. Wybrałam się do portugalskiej restauracji Taszka na wrocławskim rynku. Taszka proponuje dania portugalskie, ale w nowoczesnej formie – nieczęsto udaje mi się jeść tak niesamowicie skomponowane i dopracowane wizualnie dania. Polecam Taszkę jak i samą inicjatywę Restaurant Week.

Taszka - restauracja portugalska Wrocłaqfot. restaurantweek.pl

Streetburger

Street Burger WrocławZnalazłam najlepszego wegetariańskiego burgera we Wrocławiu! Jest nim szpinakburger ze Streetburgera z ulicy Bogusławskiego. W środku plastikowe talerzyki, piwo Piast z puszki, dym z burgerów i spora ilość klientów – bez napinki, bez hipsteriady, ale z genialnym jedzeniem.

 

Dr Strange – niezła rozrywka spod znaku Marvela

Nie jestem wielką fanką produkcji z pod znaku Marvela czy DC Comics, chociaż znalazło by się kilka, które bardzo lubię – głównie Batmana czy serial Daredevil.  Na “Dr Strange” poszłam głównie ze względu na obsadę, bo jestem psychofanką Tildy Swinton i Madsa Mikkelsena.

Ekranizacje komiksów mają dla mnie jeden cel – zapewnienie mi dobrej rozrywki. I Dr Strange doskonale wywiązuje się z tego zadania. Dobrze zagrany, ze świetną główną rolą Benedicta Cumberbatcha zachwyca efektami specjalnymi. Jeśli podobało się Wam zaginanie krajobrazu w Incepcji, tutaj będziecie zachwyceni. Akcja wciąga a żarty są naprawdę udane – polecam, jeśli szukacie czegoś lekkiego na listopadowy wieczór.

Dr Strange
Scena z filmu Dr Strange - Marvel Studios

Październik był miesiącem, który minął bardzo szybko – głównie za sprawą wakacji, a potem powakacyjnego powrotu do rzeczywistości i próbom robienia planów na kolejny rok. Od pewnego czasu moje wakacje zazwyczaj wypadają pod koniec roku, więc ten kalendarzowy rytm splata mi się z rytmem urlopowym.
Listopad przyniesie za sobą kilka nowych (i mam nadzieję dobrych)kryminałów, które nowiutkie czytają się, albo czekają na swoją kolej. Zatem – do książek!