Blog o śmierci w popkulturze
Kryminały

Powrót Sowy – kryminalna Nowa Ruda

"Powrót Sowy" recenzja książki

Pochodzę z Wrocławia i zdecydowanie jestem małym lokalnym patriotą

Bliżej mi do polsko-niemiecko-czeskiej mieszanej dolnośląskiej historii niż do patriotycznych krakowsko-warszawskich klimatów. Nawet w Lublinie z rozpędu na stare budynki mówiłam że są “poniemieckie”, choć oczywiście wcale takie nie są. We Wrocławiu na wszystko, co przedwojenne mówimy, że są poniemieckie. Dlatego szczególną uwagę przywiązuję do książek czy filmów które dzieją się w rejonie z którego pochodzę. A Kotlina Kłodzka – doceniona przez Agnieszkę Holland w filmie “Pokot” jest mi wyjątkowo bliska. Do dzisiaj pamiętam czas spędzony na kolonii w Radkowie, pierwszy wypad w góry z moim (dzisiaj już) mężem czy niezliczone sylwestrowe wyjazdy z grupą przyjaciół. Nie ma chyba trasy którą pokonywałabym w życiu częściej niż ta między Wrocławiem a Kłodzkiem. Dlatego książka Macieja Zarańskiego “Powrót Sowy”, której akcja osadzona jest w Nowej Rudzie od razu zwróciła moją uwagę.

Maciej Zarański to prawdziwy pasjonat

Na wrocławskim Nadodrzu prowadzi typograficzną drukarnię w której używa starych metalowych czcionek. Te z kolei znajduje, daruje im drugą młodość i dowiaduje się o nich wszystkiego, czego może. Prawdopodobnie jest to jedyne takie miejsce w Polsce. Swoją książkę z tego, co wiem wydał samodzielnie. To przesympatyczny człowiek z pasją – do drukarni można wejść, zobaczyć popytać i pooddychać farbą drukarską. Mnie sprawiło to dużą przyjemność…

Jego książka opowiada o Adamie Sowińskim, który przechodzi na emeryturę i wraca w rodzinne strony, żeby zaznać trochę spokoju. Ale niestety, nie będzie mu to dane, bo dziwne wydarzenia z młodości, które skłoniły go do wyjazdu jeszcze się nie skończyły i Adam będzie musiał zmierzyć się ze swoją przeszłością. W tym będą mu towarzyszyć dwaj serdeczni koledzy z liceum, którzy chociaż znają Adama bardzo dobrze, nie wiedzą o nim wszystkiego.

Adam po opuszczeniu Nowej Rudy pracował w ogarniętych wojną rejonach świata jako człowiek od wyciągania z tarapatów i poszukiwania zaginionych tam ludzi. Coś na kształt szóstego zmysłu sprawiało, że był w tym bardzo dobry. Teraz te umiejętności przydadzą mu się w jego rodzinnych stronach. Adamowi zdarza się też od czasu do czasu widzieć ludzi, którzy przenieśli się już na drugą stronę…

“Powrót Sowy” nie jest do końca kryminałem, chociaż mamy tutaj morderstwo

Jak to w Kotlinie Kłodzkiej  – miejscu pełnym tajemnic – nie możemy też uciec od przeszłości. Historia przedstawiona w książce ma swój początek w czasie drugiej wojny światowej. Maciej Zarański zabiera nas też do podziemnych bunkrów z których słyną te okolice, co buduje naprawdę fajny klimat opowieści. Kotlina i jej senne miasteczka mają swoją bardzo specyficzną atmosferę, którą udało się autorowi oddać bardzo dobrze. Z jednej strony wydają się być dzisiaj nieco zapominanie a nawet miejscami zaniedbane – z drugiej to naprawdę piękne miejsca które pamiętają wiele historycznych wydarzeń. Niektóre wątki są trochę podążające w stronę fantastyki, dlatego trudno jednoznacznie klasyfikować tę książkę.

To, co przeszkadzało w lekturze ogromna ilość pobocznych wątków i dygresji, które odwracały uwagę od głównych wątków, ale nie wnosiły niczego istotnego do fabuły. Drugą rzeczą był banalny brak podziału tekstu na akapity, przez co rozdziały wydawały się długie, a ilość tekstu nieco przytłaczająca. Tekst był też nierówny stylistycznie – były momenty świetne, pełne czarnego humoru, ale też takie gdzie niektóre zwroty kompletnie mi nie pasowały do charakteru całości i aż wybijały mnie z rytmu podczas czytania. Recenzowałam już na łamach bloga takie debiuty – zapowiadające dobrze autora, ale potrzebujące porządnej redakcji, która spowoduje, że tekst będzie po prostu płynął.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele z historii – jest wciągająca, chociaż na koniec pozostawia pewien niedosyt. “Powrót Sowy” to w zapowiedziach jedynie tylko pierwsza z trzech planowanych części tej historii. Pomimo, że nie jest to książka idealna czuć, że Maciej Zarański napisał coś swojego, co nie powiela schematów i odróżnia “Powrót Sowy” od wielu podobnych sobie kryminałów, a to moim zdaniem ważniejsze od wspominanych przeze mnie niedociągnięć. Warsztat można doszlifować, a Maciejowi pomysłów na dalszą część tej historii mam nadzieję, że nie zabraknie.

Okładka książki "Powrót Sowy"fot: www.facebook.com/powrotsowy/

Article written by:

Amatorka kryminałów - tych na papierze i tych na ekranie. Niekoniecznie tych z hollywoodzkich ekranów i promocji w księgarniach. Lubię skandynawskie krajobrazy, rower i meksykańskie jedzenie.