Książka Johanny Mo “Tak sobie wyobrażałam śmierć” dość długo czekała u mnie na półce. Finalnie po lekturze tej książki miałam bardzo mieszane uczucia.

Ciekawa śmierć pierwszej ofiary to zawsze dobry kick-start dla powieści

W kryminałach mieliśmy już chyba wszystkie możliwe sposoby uśmiercenia ofiary. Autorzy prześcigają się w ich wymyślaniu. Powinna być brutalna, okropna, niosąca się echem tak, aby zachęcić czytelnika do odkrycia prawdy o tej makabrycznej zbrodni. W Książce Johanny Mo “Tak sobie wyobrażałam śmierć”  ta śmierć jest niemalże banalna – ot, zepchnięcie pod metro. I dla mnie było to rozwiązanie genialne w swej prostocie. Chyba każdy stojący na brzegu peronu na stacji metra miał kiedyś w głowie myśl o tym, co by było gdyby ktoś go nagle popchnął pod jadący pociąg. Może się to zdarzyć każdemu, na każdej stacji każdego metra na świecie. A zdarzyło się w chyba najpiękniejszym metrze jakie istnieje na świecie – w Sztokholmie. Jeśli kiedyś będziecie w szwedzkiej stolicy warto poświęcić trochę czasu na odwiedzenie tych wykutych w skale stacji metra, to tak na marginesie :)

Stacja metra w Sztokholmie
fot. Chris Chabot – jedna ze stacji metra w Sztokholmie

Książka zaczyna się naprawdę nieźle. Młody chłopak zostaje wepchnięty pod pociąg. Wszystko dzieje się zbyt szybko, żeby pasażerowie zdążyli kogokolwiek zauważyć. Nie wiadomo, czy było to działanie celowane w konkretną ofiarę, czy została ona wybrana losowo. Świadkowie mówią o sprawcy jako o dojrzałym mężczyźnie, lub o młodym chłopaku – właściwie policja staje przed wielką niewiadomą.

Śledztwo prowadzi Helena, która wraca do pracy jednocześnie zmagając się z traumą po śmierci swojego dziewięcioletniego synka. Kiedyś Helena była gwiazdą w policji – błyskotliwą i energetyczną śledczą. Teraz wraca do policji i próbuje wrócić do normalnego życia. Sprawa chłopca którego ktoś pozbawił życia wcale nie ułatwia jej funkcjonowania. Budzi uczucia, które Helena właśnie swoją pracą próbuje pogrzebać.

Niedługo potem kolejne osoby giną pod kołami metra. Budzi to powszechny strach, bo nie wiadomo, czy są to zaplanowane morderstwa, czy jakiś psychopata wpycha pod pociągi przypadkowych ludzi…

Jednak czasem okazuje się, że pomysł na dobrą fabułę to ciut za mało, żeby stworzyć bardzo dobry kryminał

W “Tak sobie wyobrażałam śmierć” najbardziej przeszkadzał mi język, jakim została napisana książka. Nie wiem, czy po szwedzku było podobnie, czy to wina tłumaczenia, ale ciężko mi się czytało opowieść napisaną całą w czasie teraźniejszym. “Helena mówi”, “Helena idzie” bardziej kojarzyły mi się z jakąś bieżącą relacją niż z płynącym językiem powieści.

Sama  Helena i pozostali bohaterowie też nie zapadli mi jakoś szczególnie w pamięć. Główna bohaterka wcale nie jest postacią z pazurem, która pomimo swoich traumatycznych przeżyć postanawia wrócić do rzeczywistości poprzez pracę. Pomimo zapewnień autora odebrałam ją raczej jako osobę wycofaną, taką, w której nawet nie tlił się dawny ogień policyjnej gwiazdy.

Postaci drugoplanowe zlały mi się niestety w jedno. Po kilku dniach od przeczytania powieści nie jestem w stanie podać imienia chociaż jednej z nich, ani żadnych charakterystycznych cech, które mogłyby je wyróżniać.

Zabrakło mi też Sztokholmu w tej książce. To niesamowite miasto do którego mam totalną słabość i umiejscawianie książki w taki miejscu, żeby zmarnować potencjał lokacji jest dla mnie błędem niewybaczalnym.

Poza niezłą fabułą, zabrakło niestety ostatniego szlifu w postaci dbałości o detale

To trochę tak, jakby mieć drogie, stylowe szpilki i nosić je do poplamionego dresu. Niby wszyscy zwrócą na nie uwagę, ale nikt nie powie że całość dobrze wygląda.

Książkę “Tak sobie wyobrażałam śmierć” czyta się szybko i bezboleśnie. Niestety – w moim odczuciu równie szybko i bezboleśnie wspomnienie o tej książce zostanie wyparte z pamięci przez bardziej wyraziste kryminały.


Inne książki ulokowane w Szwecji to “Niewidzialny człowiek z Salem”“Porcelanowy Konik”, “Powrót nauczyciela tańca” i “Krew, która nasiąkła”. Zapraszam do lektury postów o tych książkach!

Jeśli chcecie być na bieżąco – zapraszam do polubienia mojej strony na facebooku!