Biografie, to poza kryminałami książki po które sięgam bardzo chętnie. Uważam też, że napisane dobrej biografii to trudna sztuka – nie jest wyczynem zasypać czytelnika niezliczoną ilością faktów z życia bohatera, ani napisać lukrowaną laurkę. Sztuką jest za to selekcja informacji  tak, aby pokazać człowieka takiego, jakim był naprawdę – bez nadmiernego wychwalania jego dokonań, ani oczerniania. Mirosławowi Wlekłemu w książce “Tu byłem – Tony Halik” ta sztuka udała się znakomicie.

Książka “Tu byłem – Tony Halik” to kawał świetnej biografii.

Niezwykle barwna historia człowieka, którymi swoimi przygodami mógłby obdzielić kilka, jeśli nie kilkanaście osób, a ich życie dalej uchodziłoby za arcyciekawe. Autor książek, programów telewizyjnych, odkrywca, podróżnik, operator kamery. Polak z Argentyńskim obywatelstwem. Tony Halik przeżył tysiąc żyć.

Napis “Tu byłem – Tony Halik” znajduje się nawet na korytarzu w starej kamienicy w której mieszkam.

Mam spore wątpliwości, że Halik mógł odwiedzić to właśnie miejsce, ale śledząc jego losy nie mogę mieć pewności, że na sto procent go tutaj nie było.
Znamy go głównie z oglądanego w dzieciństwie programu “Pieprz i wanilia” który prowadził wspólnie z Elżbietą Dzikowską. Pamiętam też książkę “Wielkie przygody małej Patrycji” o rejsie żaglowcem dookoła świata. Podkradziona starszemu kuzynowi z półki była lekturą, która wywoływała wypieki na mojej twarzy.

W dorosłym życiu zachwycałam się książką o podróży samochodem z Ziemii Ognistej na Alaskę z jego pierwszą żoną Pierette i synem Ozaną, który urodził się w czasie tej podróży.

Tony, Pietette i Ozana Halik
Tony, Pierette i Ozana Halik podczas podróży z Ziemi Ognistej na Alaskę

Kiedy biografia Halika pojawiła się na rynku kupiłam ją, ale… dla przyjaciela który obchodził właśnie urodziny. Mój mąż nie pozwolił mi jej przeczytać przed podarowaniem, twierdząc, że taka “wyczytana” książka nie nadaje się na prezent. Z żalem się zgodziłam, ale na szczęście nie musiałam długo czekać na to, aż kolejny, egzemplarz wpadnie w moje ręce.

Autor – Mirosław Wlekły – wykonał tytaniczną pracę podążając śladami Tonego Halika. Zaczynając od niewielkich miejscowości w północnej Polsce, przez metropolie takie jak Meksyk, Nowy Jork czy Buenos Aires, a skończywszy na najbardziej szalonych przygodach w dżungli czy na pełnym morzu.

Największym wyzwaniem w historii zHalika było oddzielenie prawdy od fikcji.

Wokół Tonego Halika narosło wiele anegdot i mniej lub bardziej niestworzonych historii. Sam bohater również lubił koloryzować i nie do końca opowiadał zawsze prawdę. Niektóre historie zdarzyły się tak dawno temu, że nie sposób dotrzeć do dokumentów lub osób, które mogłyby je potwierdzić lub im zaprzeczyć. Czasem prawda okazywała się być dużo bardziej zaskakująca niż zmyślone opowieści.

Tony Halik

W książce Wlekłego mamy opowieść o człowieku wielowymiarowym. Genialnym operatorze i podróżniku, mężu i ojcu. Ale też o kimś, kto w oczach innych chciał uchodzić za wyjątkowego i ukrywał fakty ze swojej przeszłości. Kimś, komu imponowały znajomości ze znanymi osobami. W książce znajdziecie mnóstwo anegdot i faktów – niektóre są niezwykle zaskakujące, niektóre niewygodne, niektóre zabawne.

Kiedy dalekie podróże dla przeciętnego Polaka były jedynie marzeniem, Tony Halik zabierał ludzi w najdalsze zakątki świata za sprawą swoich programów. Dzisiaj dzięki tej książce – niemal dwadzieścia lat po jego śmierci – możemy w taką podróż z Halikiem wybrać się jeszcze raz.

Okładka książki "Tu byłem - Tony Halik"

Jeśli szukacie inspirujących biografii zachęcam serdecznie do przeczytania książki o Jurku Kukuczce, której recenzje znajdziecie tutaj.