Formuła miniserialu to ostatnio bardzo popularny sposób opowiadania historii. W 6-10 odcinkach mieści się cała fabuła. To sporo więcej niż tradycyjny, nawet najdłuższy film, ale nie na tyle długo, żeby męczyć widza rozwleką na kilka sezonów fabułą zawsze zakańczaną clifhangerami. “Wielkie kłamstewka” to historia rozłożona na siedem odcinków. Mamy tutaj początek, rozwinięcie i koniec – zwartą akcję, dobry scenariusz i niezłą obsadę. Pojawia się Reese Witherspoon, Nicole Kidman, Alexander Skarsgård czy Zoë Kravitz.

“Wielkie kłamstewka” to festiwal sekretów ukrywanych pod fasadą idealnego życia

To “Gotowe na wszystko” po usunięciu tego, co zabawne i lekkie. Przenosimy się na zamożne amerykańskie przedmieście. Mamy tutaj historię Dwóch przyjaciółek – Madeline i Celeste. Wkrótce do ich dwójki dołącza nowa w miasteczku Jane. Niedługo potem Jane konfrontuje się z Renatą, której córce rzekomo dokucza synek Jane. Konflikt, który zaczyna się w szkole przenosi się do domów i zwiastuje kłopoty w raju. Dzieci i ich szkolne problemy są tylko szkłem powiększającym dla mniej lub bardziej skrywanych konfliktów pomiędzy rodzicami. Ludźmi, którzy pod lukrem z luksusowych domów i wystawnych przyjęć skrywają swoje dramaty.

Celeste zakłamuje rzeczywistość bo boi się przyznać sama przed sobą że jest ofiarą przemocy domowej, a jej idealny mąż i wspaniały ojciec jej dzieci to zwykły agresywny psychopata.  Kidman tą rolą przypomniała, że pod nadmiarem botoksu kryje się nadal doskonała aktorka, a Skarsgård że należy go traktować poważniej niż lekko komiksowego Eryka-Wampira z “Czystej Krwi”.

Madeline nie potrafi pogodzić się z odejściem byłego męża, więc nowego męża traktuje jak nie do końca udane zastępstwo dla tego pierwszego. Ed – cierpliwie znoszący nieustające i subtelne poniżenia ze strony żony jest postacią której jest mi bardzo żal. Zrobi wszystko dla swojej żony, która go subtelnie, ale nieustannie poniża. Reese Witherspoon jest w “Wielkich kłamstewkach” doskonała. Irytująca do granic możliwości, wścibska i przemądrzała bogata kura domowa, która zawsze sprowadza kłopoty mimo, że przecież ma dobre intencje.

Jane zaś kryje w sobie tajemnice – jej syn został poczęty w wyniku gwałtu. Jane ciągle zastanawia się, czy nie ma w nim agresji odziedziczonej po ojcu. Ze strachu przed swoim oprawcą śpi z pistoletem pod poduszką i próbuje uciekać przed przeszłością.

Na początku ktoś umiera, ale nie wiemy kto.

Serial zaczyna się od śmierci. Ktoś zostaje zamordowany, ale widzowie nie wiedzą kto i dlaczego. Przesłuchania sąsiadów i znajomych głównych bohaterek mieszają się z retrospekcjami tego, co doprowadziło do tragedii. Kto zginął (i kto zabił) dowiadujemy się dopiero w ostatniej scenie.

“Wielkie kłamstewka” to nowe spojrzenie na popularne w amerykańskich serialach motywy. Małe miasteczko, zwyczajni ludzie kryjący swoje mroczne sekrety. Odwieczna opowieść o tym, że bogaci też (a może szczególnie oni) zamiast cieszyć się swoim szczęściem stwarzają sobie sami problemy. Nowa jest tutaj narracja która do końca skrywa i ofiarę i mordercę oraz poczucie, że każdy z bohaterów może w finale zostać albo jednym, albo drugim.

To właśnie dla takich realizacji jak “Wielkie kłamstewka” powinno się robić miniseriale. Dobrze obsadzona i zagrana wciągająca opowieść zapewni wam rozrywkę na kilka zimowych wieczorów.

Serial "Wielkie Kłamstewka"

Jeśli szukasz inspiracji i interesują się książki i seriale kryminalne zapraszam do polubienia mojego fanpage na facebooku.